30 stycznia 2006

teneryfa rowerem (styczeń 2006)



teneryfa

na ostatniej podstronie zamieściłem zdjęcia satelitarne, a na początku możecie zobaczyć profil trasy

myślałem ze ta wyspa to sam żwir, a tu miłe zaskoczenie - zaledwie 80% wyspy to sam żwir

pogoda pierwszego dnia nie była idealna, zresztą przyjechałem ze styczniowej polski więc i tak bylo super

leniwy kot (możnaby na nim usiąść i by sie nie ruszył)

w jednej z wiosek załapałem się na lokalną fiestę

parking wyglądał tak

wytropiony przez pieski o poranku na plantacji bananów, mieszkańcy bardzo goscinni, jak zjawił właściciel psiaków to zaprowadził mnie do miejsca gdzie się mogę umyć i w ogóle miło pogawędziliśmy.


blood, sweat & tears

najcięższa droga, którą pokonałem rowerem w swoim dotychczasowym życiu - z santiago del teide do buena vista del norte
zapowiadalo sie niegroźnie

trochę pod górkę

na górce taki widok

a potem...

złamana szprycha, koło w 8

masca

a potem jeszcze 1000 m w pionie identyczną drogą

północny zachód

plantacja bananów. taka troszkę opuszczona

takie coś, nie wiem co :)

na teneryfie często kawałek drogi trzeba pokonać... autostradą. kierowcy są raczej przyzwyczajeni do spotykania tam rowerzystów


góry anaga

najspokojniejsze miejsce na wyspie, jej północno-wschodni cypelek

dla geologów różne ciekawostki

nocleg na klifie z widokiem na stolicę

i dalej przez zarośnięte góry (w innych częściach wyspy raczej żwir i kaktusy)

na wyspie można spotkać takie duże eukaliptusy


podjazd pod wulkan

czyli 50km bez przerwy pod górkę

w nocy była taka ulewa, że wszystko miałem mokre

piach (pył?) wulkaniczy układa się warstwami

na 2000 m npm przemoczone spodnie mi zamarzły :)

cel coraz bliżej



w kraterze

kręcili tu ponoć gwiezdne wojny

największa wysokość jaką jak na razie udało mi się osiągnąć na rowerze


na pico del teide

mialem wejść w nocy, ale się troszke pzeliczyłem, bez raków po śniegu zmarźniętym na beton było...hmm.. śmiesznie :) miałem nawet lot ale szybko wyhamowalem. wejście oczywiście "polską drogą" czyli "na partyzanta", bo wszystkie drogi były zamknięte z powodu warunków. zresztą jakie drogi, gdyby nie gps to bym nawet nie wiedział, że jakieś pode mną są :) no więc wschód słońca zastał mnie dopiero na 3000 m, ta wyspa wyłaniająca się z chmur po prawej to gran canaria

doszedłem do altavista i zawróciłem :( unikając spotkania ze strażnikami parku, zresztą na dole zostawiłem sporo rzeczy, nie chciałem żeby dostały nóg :)


i na dół

jedna z niewielu prostych dróg na wyspie

po pewnym czasie główna droga przeistoczyła się w coś takiego, dziura na dziurze i eukaliptusy. w tej okolicy mieszka synek z mojego miasta - janosch :)

koniec

a i jeszcze zdjęcia satelitarne
na pierwszym widać całą moją trasę (zapis z gps - wiec jak byl wylaczony to są przerwy), zacząłem na lotnisku widocznym na dole potem pojechalem w lewo, w lewym górnym rogu jest ta pokręcona trasa gdzie złamałem szprychę potem wzdłuż brzegów przez całą wyspę do stolicy, ze stolicy pętelka przez góry anaga (fragmentu trasy ze stolicy na cypelek nie widać - nie wiem czemu się nie narysował), to te 1000 metrowe góry całkiem po prawej stronie wyspy. stamtąd prosta droga środkiem wyspy do krateru - pez przerwy (pół wyspy) pod górkę. następnie pieszo po śniegu na górę wulkanu (ta teneryfa to 3 stożki wulkaniczne jeden na drugim, z wielkiego krateru wchodzi się na duży kopiec (3500m npm) a na nim jest jeszcze jeden 200metrowy), i jazda do lotniska, trasa taka bo przesmyk w brzegu krateru jest tylko w tamtym miejscu, nie da się zjechać na wprost. te niebieskie kreski na południe od lotniska to moje jeżdżenie w poszukiwaniu odpowiedniej plaży na ostatnią kąpiel w oceanie. (ze zdjęć tu zamieszczonych można odnieść wrażenie ze tam nie ma w ogoóe plaż :) - otóż są, przecież ludzie raczej sie wylegiwac zazwyczaj jada na teneryfe a nie po górach pedałować)

w tych skałach na środku zdjęcia (za zakrętem gruntowej drogi) spałem i zostawiłem swoje rzeczy gdy wchodziłem na górę

a tu to samo z większej odległości, to zdjęcie było robione latem, jak ja tam byłem to wszystko było w śniegu (to 2400m npm)

na zdjęciach NASA całość wygląda znacznie bardziej plastycznie

Brak komentarzy: